+48 692 215 113 akawula@gmail.com
Zaznacz stronę

Radio kobiety wysoko wrażliwej

Witaj w moim pamiętniku dźwiękowym pełnym inspiracji, wrażeń, myśli i zmagań kobiety, która czasem stara się nie oszaleć od nadmiaru emocji.

Jak nie odchodzić za daleko od siebie i jeśli się odejdzie to wrócić? Jak słuchać swojego ciała? Gdzie szukać swojego zen? Jak lubić siebie, kiedy wredne gremilny siedzą w głowie?

Jako kobieta z całą studnią emocji, nie zawsze udaje mi się zachować równowagę i mam pewne odchyły od normy ;-). Ale mimo wszystko szukam oddechu, kiedy się zgubi i ciszy w hałasie myśli. I o tym gadam. Żeby podzielić się z Wami refleksjami, porażkami i odważnymi decyzjami, nawet za cenę roztrzęsionego ciała ;-). Różnie mi to życie wychodzi, ale jestem z niego całkiem zadowolona. Bo ogólnie wierzę w jasną stronę mocy i do niej dążę.

Radio Kawula powstało z tęsknoty za dobrym słowem mówionym. Takim, które rozpuszcza napięcia, rozpala iskrę do zmiany, podnosi na duchu, a kiedy trzeba otula miękkim kocem. To pamiętnik kobiety często nadwrażliwej w formie radiowej. Może uda mi się czasem rozbawić, a czasem dodać odwagi.

 Spotkajmy się po wrażliwej stronie mocy.

Do zobaczenia!

Agnieszka Kawula

Najnowsze odcinki

wrażliwe fale Radia Kawula zapraszają

A gdyby się nie bać?

Dziś kręci mi się po głowie takie pytanie: Co spróbowałbyś zrobić, gdybyś wiedział, że na pewno ci się to uda? Więc opowiadam o tym, co się udało i czy w ogóle coś wyszło z moich marzeń poza strach...

Historia pewnego uśmiechu

Czasem wystarczy się uśmiechnąć by złamać swój schemat. I o tym dzisiejszy odcinek Radia Kawuli. Oraz o tym, że czasem można przejść na czerwonym świetle i to fajna metafora życia z tego może wyjść 😉

Pot, brzuch i trochę mięśni

Co mają z sobą wspólnego słaby brzuch, sporo mięśni i litry potu? Ano mają jedną prywatną Kawulę, która od prawie dwóch miesięcy bryka swoje własne treningi fitness! Tak, w dzisiejszym odcinku opowiadam o tym, jak przeszłam wcale nie "od zera do milionera", ale od...

Jak Kawula robi audycje?

Najpierw się wkurzam. Że nie wyszło, że za głośno, że komputer wolny, że a po co to wszystko. Potem sobie pooddycham i przyomnę dlaczego chcę nagrywać ten audio-pamiętnik. No żeby kogoś zainspirować, dodać odwagi, rozbawić, uwrażliwić i na swoim przykładzie pokazać, że można dużo pokonać w sobie. Więc jak już przekonam samą siebie, że warto robić to radio, wtedy siadam i piszę. Szczere karki pamiętnika, zapiski tego, co działo się w moim życiu w ostatnich dniach, gdzie nawaliłam, albo z czym sobie poradziłam i jak. A potem rozkładam zabawki i zanim przechodzę do nagrywania, ćwiczę dykcję. Korek od wina między zęby i czytam to, co napisałam. Rozruszam szczękę, rozgrzeję głos, opluję się i jakoś tak luźniej się robi w ciele. 

Wtedy przechodzę do nagrywania. I montowania. I szukania fajnej muzyki jako podkładu. Ostatnim elementem jest kilka przkeleństw rzuconych w kierunku mojego powolnego komputera, który bardzo długo całą audycję składa w całość. Ale jak w końcu złoży, jestem uratowana i materiał mknie w otchłań sieci z nadzieją, że trafi tam na czułe uszy, które zechcą posłuchać.